04.03.2012

już 4 lata

witam Was kochani dziś mam swoje małe święto gdyż dokładnie 4 lata temu powstaliśmy jako rodzina zastępcza w formie pogotowia rodzinnego by nieść pomoc dzieciom odrzuconym ,skrzywdzonym .Dla nas wtedy zaczął się nowy etap w życiu i wielka niewiadoma strach i obawa czy damy radę z wychowaniem z wyprostowaniem takich dzieci i wreszcie z rozstaniem gdy przyjdzie na to czas. W ciągu tych 4 lat przyjęliśmy pod swój dach 16 dzieci w różnym wieku i z różnymi dysfunkcjami. Pamiętam dokładnie wszystkie dzieci ,pamiętam zdarzenia z nimi związane wszystkie radości i smutki czasami było naprawdę ciężko zwłaszcza z tymi starszymi.Przeszłam na własnej skórze kurs postępowania z nastolatkiem który przyszedł do nas ze schroniska dla nieletnich w ramach resocjalizacji (teraz nigdy bym się na to nie zgodziła ale człowiek na własnych błędach się uczy):)
Jesteśmy dla nich ciocią i wujkiem staram się tego przestrzegać no chyba że dziecko uparcie woła mamo to wtedy na to nie ma mocnych :( Nie wmawiam nie daję nadziei ,że zostaną u mnie na zawsze staram się być z nimi szczera że to etap przejściowy że będą musiały odejść lżej im wtedy odchodzić bo wiedzą że nie mogą zapuszczać tu korzeni przykre prawda?
Staramy się każdemu z nich zapewnić swój kąt traktować tak jak ja bym chciała by moje dziecko było u obcych traktowane.
Dzieci przychodzą do nas brudne zaniedbane fizycznie i psychicznie ,przychodzą w tym w czym stoją nie mają nic swojego nic do czego były przywiązane choćby małego misia ,ale do tej pory o dziwo bardzo szybko akceptują nowe życie ,a my musimy za każdym razem uczyć się każdego dziecka by wiedzieć jak z nim postępować jakie ma lęki obawy.Każde dziecko jest inne i każde potrzebuje dużo miłości ,lubią się tulić a niektóre dopiero odczuwają to w sowim życiu pierwszy raz .Widać że brakowało im jedzenia bo pierwsze tygodnie jakie obserwuje to opychanie się na zapas chowanie jedzenia gdzie się da a potem wymioty z przejedzenia ale i to mija .
Każde dziecko przychodzące oglądam bardzo dokładnie czy nie ma blizn , siniaków śladów bicia ,ran, wszystko notuje w razie konieczności zgłaszam kuratorom,
chłopców strzygę by wykluczyć lokatorów i pozbyć się kilkuletniej ciemieniuchy. Nigdy nie wiem na początku czy dziecko nie jest chore czy nie ma alergii nie wiem o nim nic sama muszę dociekać stanu zdrowia upominać się o karty szczepień czy książeczki zdrowia bo przecież jestem za nie odpowiedzialna od chwili przybycia do mnie.
Ciągle czuję presję na sobie rodziców biologicznych bo to oni w każdej chwili mogą mi postawić zarzut zaniedbania czasami myślę że to oni mają większe prawa niż ja więc po co im zabrano dzieci?Zawsze rodzice wiedzą gdzie ich dzieci przebywają znają adres mają stały kontakt(co nie zawsze wychodzi im na dobre ) u mnie w domu co uważam za złe pasowałaby się z nimi spotykać na neutralnym gruncie bo szczerze mówiąc czuje się ja zagrożona bo nigdy nie wiem co zamierzają zrobić przecież przeważnie to melina i recydywiści przykład ostatnio mama jednego z moich dzieciaczków powiedziała że porwie małą i jak mam brać jej słowa na serio czy to przejaw wczorajszej libacji i nie trzeźwo gada... wiele razy zdarzają sie przepychanki z rodzicami ,wtedy ręce opadają i uczucie powolnego wypalania się.
A ja ciągle się uczę by nie wierzyć tym rodzicom w to co mówią staram się nie stawać po żadnej ze stron wiem to już dziś że są dobrymi manipulantami kłamcami ale z każdym dniem jestem coraz mądrzejsza:)

Ale w tym wszystkim jest cudowny prezent gdy widzę postępy dzieci że nie boją się już wody ,zmiany pieluchy itp.. że uśmiechają się szczerze i ich zadowolenie rekompensuje wszystko co złe .
Hmmmm jakieś negatywy ? przy tej pracy faktycznie jest mało czasu dla siebie mąż pracuje ja dom dzieci szkoła urzędy sąd cała papierkowa robota.Nie ma prawdziwych wakacji, świąt u rodziny wypadów do znajomych .Gdy ktoś nas pyta czy ich odwiedzimy chórem dzieci krzyczały że jak kupimy sobie autobus :)) to było wtedy gdy mielismy troszkę starsze dzieci:)
Teraz nawet choćbyśmy chcieli jechać to nie każdy z chęcią przyjmie 7 osób :)))) bo przecież nie da się siąść i spokojnie porozmawiać ciągle jest coś ważniejszego.
Ludzie plotkują ile to pieniędzy mają rodziny zastępcze jak to się dorabiają ale nie wiedzą że my wyposażamy te dzieci od małej szczoteczki do zębów po ubrania i kosztowne nieraz leczenia w prywatnych gabinetach.Tego się na co dzień nie widzi a może nie chce widzieć .
Pogotowie nasze to zwykła rodzina tylko inaczej jesteśmy rodziną z misją jak narazie nie żałuję podjętej decyzji ,codziennie uczę sie czegoś nowego zwłaszcza cierpliwości ale jednego chyba nie nauczę sie nigdy momentu rozstania z dziećmi tego bólu tęsknoty za nimi ale większości przypadków podtrzymujemy kontakt do momentu aż jestem pewna że krzywda im sie nie dzieje ,każde dziecko odchorowuje ale mój mąż muszę o nim wspomnieć bo jest najwspanialszy na świecie wie jak wtedy ze mną postępować i dziękuję mu za to Kochanie KOCHAM CIĘ MOCNO.

Może napisałam chaotycznie ale tysiące myśli cisną się do głowy i każdą bym chciała napisać ale się nie da zbyt emocjonalnie podchodzę do tego.
Muszę wspomnieć jeszcze o wspaniałym facebooku gdzie poznałam mnóstwo naprawdę rodzin zastępczych z całej Polski i jest nas coraz więcej:) stworzyliśmy krąg i swoje już nie małe społeczeństwo gdzie wymieniamy się doświadczeniem i radami dodajemy sobie otuchy bo każdy z nas coś wnosi tam wspaniałego :))
DZIĘKUJĘ wytrwałym że dobrnęli do końca pozdrawiam serdecznie.

a tu u nas jeszcze śniegowo ale jak to w Bieszczadach zima opuszcza nas jako ostatnich

ale w sercach i na parapecie wiosna :)

7 komentarzy:

  1. Pięknie to wszystko napisałaś :)
    Masz wspaniały dar, bo każdą swoją myśl doborowo ubierasz w słowa i to tak, że łzy same się cisną do oczu.
    Podziwiam Was i podziwiam Kasię :* Brawo Dziewczyny!
    PS. Piękna wiosna u Ciebie na parapecie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. 4 lata ... uzmysławia mi ile mój czas płynie ...
    gratuluję wytrwałości i trzymam kciuki za więcej
    wiosna piękna u ciebie

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję tych 4 lat, podziwiam za ogrom pracy i życzę dużo wytrwałości na kolejne długie lata:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam Was za to, co robicie. Gratuluję tych 4 lat i życzę kolejnych rocznic i kolejnych uratowanych istnień - bo to właśnie robicie!

    OdpowiedzUsuń
  5. obejrzalam Twoj blog z przyjemnoscia:) Jestem pelna podziwu do tego co Ty robisz dla tych dzieciakow.Podziwiam Cie za odwage ,ze z taka sila i uporem potrafisz stawic czola wszystkim wrednym ludziom.Ze umisz dac tyle z siebie tym dzieciom,w koncu czlowiek sie przywiazuje i Ty sama tez cos tracisz...za kazdym razem gdy ktores odchodzi.Wierze ze czeka Cie wiele wspanialych chwil,oby wiecej dobrych niz tych zlych.Zycze sily i wytrwalosci:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Zycze Wam duzo sily i zdorwia. Jestescie wspaniala rodzina.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wzruszyłam się czytając te słowa. Gratuluję 4 lat i życzę wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń